To jedna z moich pierwszych prac dekupażowych. Jak kupowałam serwetkę z tym wzorem, to od razu wiedziałam, jak to zrobię. Dzisiaj z perspektywy czasu już bym coś pozmieniała, trochę 'pociapała' wierzch, ale myślę, że tak jak jest efekt też nie jest najgorszy.
Bawię się tą techniką już prawie pół roku. Ogólnie prac mam mało, bo staram się skupić na jakości, a nie ilości i zrobienie każdej rzeczy zajmuje mi mnnnnnóstwo czasu. Do tego dochodzi to, że przy każdej pracy uczę się czegoś nowego. Korzystam tylko z internetu i na tej podstawie zgłębiam tą technikę. Wkurzam się często, bo co chwile popełniam jakieś błędy i psuje prace (teraz tak właśnie mam z jedną herbaciarką, sknociłam ją totalnie:/). Od razu oczywiście wyrzucam sobie, że to nie dla mnie, że się do tego nie nadaje, że nie jestem w tym dobra. Parę dni wtedy nie tykam nic, wręcz nie patrze na moją małą "pracownie" (czyt. biurko;p). Jednak po kilku dniach złości na siebie, siadam z pomysłem i zaczynam znowu coś dłubać.. Sprawia mi to ogromną frajdę, jest to dla mnie rodzaj relaksu. Jednym się podoba, innym nie. Ale wiecie co, tak sobie myślę, że najważniejsze jest chyba to, że właśnie sprawia mi to ogromną radochę. Głowa pełna pomysłów, aż ręce nie nadążają z realizacją.
Taka jakaś moja refleksja, a teraz zapraszam do oglądania :)
Kasiu! Teraz już wiem o istnieniu Zielonego Zakątka, będę tu zaglądała! Tez kiedyś coś robiłam w decoupage, dobra zabawa jest z tym!No i w sumie fajnie to zrobiona rzecz cieszy oko przez długi czas, a jedzonko...hmmm niestety znika! pozdrawiam ciepło!
OdpowiedzUsuńhehe ja dopiero zaczynam więc nie ma czym chwalić.. aczkolwiek samo to "dłubanie" i babranie się w farbach sprawia mi niewyobrażalną frajdę, a to jest dla mnie najważniejsze. Fajnie, że zajrzałaś:) hehe a jedzonko jak jest pyszne to też zostaje w pamięci ten smak :)
OdpowiedzUsuń